(32) 43 50 829
info@pro-arte.pl

Dachowe sztuczki

Dachowe sztuczki

opublikowano: 2007-11-15


Artykuł prezentuje pułapki, jakie czekają inwestora, który w zupełnej nieświadomości przychodzi do firmy handlowej i chce zrobić wycenę dachu. Zaczyna się wszystko zupełnie banalnie ... Zaczyna się wszystko zupełnie banalnie. Klient wchodząc jest od progu przechwytywany przez handlowca, który oczywiście pyta się w czym może pomóc itd. Klient określa co chciałby mieć na dachu, zostawia projekt aby można było sporządzić wycenę i wychodzi. I teraz zaczyna się najciekawsze. Wiadomą rzeczą jest, że w dzisiejszych czasach praktycznie nie ma osoby, która by weszła do pierwszego lepszego składu i zrobieniu wyceny zakupiła towar. Każdy robi przynajmniej dwie lub więcej. Znam rekordzistę, który zanim kupił dachówkę wykonał 26 wycen w różnych punktach handlowych. I co najciekawsze wszystkie były inne. Dlaczego dzieje się tak, że ten sam dach, w różnych firmach ma inną cenę, pomimo zastosowania tych samych materiałów? Ano dlatego, że każdy ima się różnych sztuczek, aby klienta przyciągnąć i żeby kupił towar właśnie u niego. Osobiście już bardzo długo liczę projekty i kiedy porównuję moją wycenę z inną przedstawioną mi przez inwestora, zakładam się z nim w ciemno, że moja jest droższa. Oszukać można na wiele sposobów. Może jest to mocne słowo i lepszym byłoby np. wprowadzenie w błąd, lecz moim zdaniem tak to wygląda. Wiadomym jest, że praktycznie nie ma możliwości wyliczenia dachu w sposób idealny. Zawsze mniejsze lub większe błędy się pojawią. Ale jak nazwać fakt, kiedy osoba wyliczająca projekt, celowo zaniża ilość towaru tylko po to, aby obniżyć cenę i ściągnąć do siebie klienta. Kiedyś spotkałem się z wyceną, na której było przewidziane 31 arkuszy blachy. Patrząc na rysunek dachu, gołym okiem widać było, że jest to połowa potrzebnego materiału. Po przeliczeniu okazało się, że potrzebna ilość to 73 arkusze. Najśmieszniejsze jednak w tym wszystkim było to, że klient wycenę robił w dużej renomowanej firmie i nie przypuszczał nawet, że tam mogli go wprowadzić tak w błąd. Był pewny swego do tego stopnia, że nawet się ze mną kłócił, że nie mam racji i się nie znam. Prawda okazała się trochę inna. Zaniżanie ilości towarów, to najczęstszy chwyt stosowany wśród firm handlowych. „Ulubionym” towarem jest właśnie blacha płaska na obróbki blacharskie oraz gąsiory i uszczelka kalenicy. Inną rzeczą często spotykaną wśród wycen na blachodachówkę, jest cena gąsiora. Handlowiec podaje „promocyjną” ceną blachodachówki a gąsior jest liczony po cenie dwa lub nawet trzy razy wyższej. Klient dzwoniąc do takiej firmy i pytając „Ile kosztuje metr blachy?”, otrzymuje odpowiedź, że tyle i tyle. I załóżmy, że trafił na taką nie uczciwą firmę, i usłyszał niską cenę to wiadomym jest, że najprawdopodobniej tam się uda. Lecz istnieje duże prawdopodobieństwo, że o cenę gąsiorów czy uszczelek nie spyta nigdy.

Jest jednak sposób obrony przed takimi zachowaniami – klient powinien zaproponować podpisanie umowy. Jeżeli trafiliście Państwo do firmy uczciwej, to pewnie wyrażą zgodę. Ewentualnie poproszą o możliwość sprawdzenia wymiarów z natury. Jeżeli jednak handlowiec „minął się z prawdą” to będzie kręcił i kombinował, jak przekonać klienta, żeby rozliczył się powykonawczo. W firmie, która wykonuje wyceny zgodnie ze stanem faktycznym, rozbieżność pomiędzy szacunkami kosztorysowymi a rozliczeniem powykonawczym, nie powinna być większa niż 5-7%. Wynika to z różnych faktów. Np. deska czołowa może być szersza niż zakładał kosztorysujący bądź dodatkowo trzeba zamontować np. kominki wentylacyjne, których nie było na projekcie. Takich niuansów może być wiele.

Inwestor porównując wyceny, powinien zwrócić uwagę na kilka rzeczy.

1. Ilości materiałów ujęte w kosztorysie. Skoro zlecił wycenę w tym samym asortymencie, to cenę towarów można pominąć, ponieważ będzie ona podobna. Można zakombinować tylko na ilościach.

2. Proponowaną cenę za robociznę. To, że u jednego jest wyższa a u innego niższa, z czegoś wynika. I wbrew pozorom, tam gdzie jest drożej, nie jest to spowodowane chęcią zysku, lecz poziomem świadczonych usług. Dobra firma dekarska musi ponosić koszty, związane z utrzymaniem maszyn, narzędzi, zatrudnieniem ludzi. Firmy, które mają pracowników zatrudnionych na czarno, zawsze cenowo będą bardziej konkurencyjni od tych, co prowadzą legalną działalność.

3.Pisemna gwarancja na wykonane prace. Nie sztuką jest powiedzieć, że „Wie Pan jak coś się będzie działo, to Pan zadzwoni i ja przyjadę”. Tymczasem taki człowiek wyjmuje z telefonu kartę Sim, kupuje kolejną i już prowadzi działalność od nowa.

4.Tempo wykonania prac. Gwarantuję, że sprawna ośmioosobowa brygada jest w stanie wykonać dach, w terminie dwukrotnie szybszym niż inne dwu czy trzy osobowe ekipy, pracujące półlegalnie. Jeżeli inwestor ma ochotę doglądać ekipę przez miesiąc i cały czas się pytać czy czasem czegoś nie brakuje, to chyba nie o to chodzi. Czy nie lepiej zlecić dach renomowanej firmie i mieć święty spokój ? Nie troszczyć się o klamerkę czy śrubkę, o której akurat dekarz zapomniał powiedzieć.

Chciałbym jeszcze wrócić do gwarancji i fachowości ekip. Załóżmy, że cieknie nam dach. Dzwonimy do jakiegoś pseudodekarza, a on mówi, że przyjedzie za dwa tygodnie, bo akurat kończy dach gdzieś 100 km od nas. My poczekamy, nawet i dłużej, ale woda na pewno na niego nie zaczeka.

Podobna sytuacja jest w przypadku kupowania nowego samochodu. Ktoś wydając na auto 50 czy 60 tysięcy złotych, na pewno nie odda go przeglądu do jakiegoś podejrzanego warsztatu, tylko raczej uda się do autoryzowanej stacji obsługi. Dlaczego zatem ktoś, kto kupuje dachówkę za 50 zł za metr, oddaje ją w ręce człowieka, który nie ma o tym zielonego pojęcia?

W chwili obecnej producenci pokryć dachowych, zmierzają już do tego, aby na gwarancji materiałowej wpisywał się autoryzowany przez nich dekarz. W przeciwnym wypadku, taka gwarancja nie będzie obowiązywać. Jest to myślę, dobry sposób, aby klient przekonał się wreszcie, że nie warto oddawać drogiego towaru w ręce partacza.

Powtarzam jeszcze raz. Patrzmy uważnie na kosztorysy i na to, co jest tam wpisane. Czasami można nie zauważyć tego co jest napisane „drobnym druczkiem”. Wybierajmy tylko sprawdzone ekipy dekarskie. Takie które nie boją się dać gwarancji na swoje roboty, które działają legalnie i dla których wystawienie faktury za swoje usługi nie będzie problemem. Aby do takiej trafić, najlepiej spytać znajomych, którzy już mieli okazję budować dom, bądź w inny sposób sprawdzić fachowość polecanej firmy. Przestrzegam natomiast z całą odpowiedzialnością przed ekipami, które „specjalizują się we wszystkim” - budują dom, kryją dach, kładą płytki oraz instalacje elektryczne i hydrauliczne. Jestem pewien, że w takim przypadku coś muszą spartolić, a że dach jest jedną z bardziej skomplikowanych prac, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie tam wyjdzie ich brak wiedzy. Pamiętajmy nie warto jest oszczędzać na wykonawstwie. Chyba, że kogoś jest stać na położenie sobie dwóch dachów na tym samym budynku. Zi-Co Sp. z o.o., ul. Kupiecka 10, 52-427 Wrocław, tel./fax: (071) 363 45 80, http://www.dachy.org

Przeczytaj także:

Budowa dobrze przemyślana
Gonty asfaltowe z Izolacji Jarocin
Budowa domu: pokonać wody gruntowe



Aktualności archiwum


Google+
facebook
twój schowek jest pusty 
schowek (0)